WETO
dla
Lex Szarlatan

#LexBigPharma #WolnoscMedyczna #MedicalFreedom

Podpisz:
WETO DLA LEX SZARLATAN #LEXBIGPHARMA
APEL OBYWATELSKI DO SENATORÓW ORAZ PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

W obronie prawa pacjentów do informacji, wolności wyboru i otwartej debaty o zdrowiu


Nie zgadzamy się na tworzenie systemu, w którym jeden organ administracji będzie mógł decydować, jakie informacje dotyczące zdrowia wolno obywatelom przekazywać, jakie terapie wolno oferować i które poglądy mieszczą się w granicach debaty publicznej. Rozwiązanie to budzi skojarzenia z orwellowskim „Ministerstwem Prawdy” – instytucją, która zamiast chronić obywateli, uzyskuje możliwość wyznaczania jednej obowiązującej narracji i ograniczania przestrzeni do swobodnej wymiany poglądów.
My, pacjenci, obywatele oraz przedstawiciele organizacji społecznych działających na rzecz praw pacjentów, wolności wyboru terapii i dostępu do pełnej informacji o zdrowiu, zwracamy się do Senatorów oraz do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o zatrzymanie ustawy określanej jako „Lex Szarlatan”.

Nie bronimy oszustów.
Nie bronimy nadużyć.
Nie bronimy działań, które rzeczywiście zagrażają życiu lub zdrowiu.

Domagamy się, aby walka z patologiami nie stała się pretekstem do stworzenia narzędzi, które odbierają wolność słowa, możliwość działania organizacjom społecznym, prawo do wyboru terapii i informacji pacjentom oraz prowadzenia uczciwej debaty publicznej i naukowej.

Państwo ma już dziś przepisy karne, cywilne, konsumenckie, sanitarne i zawodowe, które pozwalają ścigać oszustwa, narażanie życia i zdrowia, wyłudzenia, nieuczciwą reklamę czy podszywanie się pod zawody medyczne.

Jeżeli te przepisy nie działają, trzeba zapytać, dlaczego państwo ich nie stosuje.

A nie tworzyć nowy, nieostry mechanizm, który może uderzyć również w legalną działalność, wypowiedź, edukację zdrowotną, debatę i wybór obywatela.

Kto będzie decydował, czym jest „aktualna wiedza medyczna”?

Największe nasze obawy budzi fakt, że projekt opiera się na nieostrym pojęciu „aktualnej wiedzy medycznej”, nie wskazując w sposób wystarczająco precyzyjny:

kto będzie ostatecznie rozstrzygał, co jest zgodne z tą wiedzą,
jakie źródła i kryteria będą uznawane za obowiązujące,
kto będzie kontrolował takie decyzje,
jak obywatel lub organizacja będzie mogła się skutecznie odwołać.

Od takiej oceny mają zależeć zakazy działalności publicznej, ostrzeżenia oraz wysokie kary finansowe.

Nie można tworzyć systemu, w którym granice dopuszczalnej debaty o zdrowiu będą wyznaczane przez decyzję administracyjną.

Ryzyko stworzenia „Ministerstwa Prawdy”

Projekt przewiduje przekazanie Rzecznikowi Praw Pacjenta kompetencji, które mogą pozwolić na ocenę określonych praktyk, przekazów i działalności przez pryzmat „aktualnej wiedzy medycznej”.

To rodzi fundamentalne pytania:

Czy organ administracji powinien rozstrzygać spory naukowe?
Czy urzędnik powinien decydować, które stanowiska medyczne można przedstawiać obywatelom?
Czy w demokratycznym państwie debata naukowa może być zastępowana decyzją administracyjną?

Historia nauki pokazuje, że wiedza medyczna rozwija się poprzez badania, dyskusję, krytykę i weryfikację. Dzisiejsze poglądy mogą być zmieniane przez nowe odkrycia i nowe dane.

Dlatego szczególnie ważne jest, aby państwo nie tworzyło mechanizmów, które mogą zamrażać debatę lub karać za prezentowanie poglądów innych niż dominujące w danym momencie.

Nie dla cenzury informacji zdrowotnej

Pacjent nie jest wyłącznie odbiorcą decyzji systemu ochrony zdrowia.

Pacjent ma prawo:

pytać,
szukać informacji,
poznawać różne stanowiska,
rozmawiać z lekarzami i terapeutami,
podejmować świadome decyzje dotyczące własnego zdrowia.

Ograniczenie dostępu do informacji nie zwiększa zaufania społecznego. Przeciwnie – prowadzi do jeszcze większej nieufności wobec instytucji publicznych, które w obliczu powszechnych patologii związanych z tak zwaną opieką medyczną, już ma ogromną skalę.

Ryzyko paraliżu działalności społecznej

Projektowane przepisy wywołają efekt mrożący wobec organizacji społecznych, fundacji i stowarzyszeń działających w obszarze zdrowia.

Groźba postępowania administracyjnego, publicznego ostrzeżenia oraz wysokich kar finansowych może sprawić, że wiele organizacji zrezygnuje z publikowania analiz, organizowania debat i przedstawiania krytycznych opinii – nie dlatego, że naruszają prawo, lecz z obawy przed kosztownymi konsekwencjami.

Demokratyczne państwo potrzebuje aktywnych obywateli i organizacji, które mogą zadawać pytania, analizować decyzje władz i uczestniczyć w debacie publicznej.

Ochrona pacjentów nie może oznaczać ograniczenia prawa pacjentów i obywateli do informacji, dialogu i wyrażania opinii.

Żądamy transparentności

Największe nasze obawy budzi fakt, że projekt opiera się na nieostrym pojęciu „aktualnej wiedzy medycznej”, nie wskazując w sposób wystarczająco precyzyjny:

Kto będzie ostatecznie rozstrzygał, co jest zgodne z tą wiedzą?
Jakie źródła i kryteria będą uznawane za obowiązujące?
Kto będzie kontrolował takie decyzje?
Jakie analizy prawne i naukowe uzasadniają proponowane rozwiązania?
Jak obywatel lub organizacja będzie mogła się skutecznie odwołać?
Jaka jest rola przemysłu farmaceutycznego w stworzeniu projektu ustawy?

Rozwiązanie to budzi skojarzenia z orwellowskim „Ministerstwem Prawdy” – instytucją, która zamiast chronić obywateli, uzyskuje możliwość wyznaczania jednej obowiązującej narracji i ograniczania przestrzeni do swobodnej wymiany poglądów co blokuje działalność konkurencyjną dla wielkiego przemysłu farmaceutycznego.

Przy tak daleko idących kompetencjach nie wystarczą zapewnienia. Potrzebna jest pełna jawność.

Apelujemy do Senatu RP

Wzywamy Senatorów Rzeczypospolitej Polskiej do:

odrzucenia ustawy w obecnym kształcie albo wprowadzenia fundamentalnych zmian,
przeprowadzenia rzetelnej debaty publicznej,
wysłuchania głosu pacjentów, organizacji społecznych i niezależnych ekspertów,
zagwarantowania, że ochrona zdrowia nie stanie się narzędziem ograniczania praw obywatelskich.

Apelujemy do Prezydenta RP

Jeżeli ustawa zostanie przyjęta bez zapewnienia odpowiednich gwarancji konstytucyjnych, zwracamy się do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o skorzystanie z prawa weta.

Panie Prezydencie,

od Pańskiej decyzji może zależeć, czy w Polsce zachowana zostanie zasada, że:

pacjent ma prawo do informacji, obywatel ma prawo do debaty, a państwo nie powinno zastępować nauki administracyjną decyzją.

Nie chcemy państwa bez ochrony pacjentów.

Chcemy państwa, które chroni pacjentów, ale jednocześnie szanuje wolność, rozum, dialog i prawa obywatelskie.

Podpisują:

Pacjenci

Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej

Organizacje społeczne działające na rzecz praw pacjentów i wolności wyboru terapeutycznego

WETO DLA LEX SZARLATAN #LEXBIGPHARMA – APEL OBYWATELSKI DO SENATORÓW ORAZ PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

WETO DLA LEX SZARLATAN #LEXBIGPHARMA

WETO DLA LEX SZARLATAN #LEXBIGPHARMA 

APEL OBYWATELSKI DO SENATORÓW ORAZ PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

W obronie prawa pacjentów do informacji, wolności wyboru i otwartej debaty o zdrowiu

Nie zgadzamy się na tworzenie systemu, w którym jeden organ administracji będzie mógł decydować, jakie informacje dotyczące zdrowia wolno obywatelom przekazywać, jakie terapie wolno oferować i które poglądy mieszczą się w granicach debaty publicznej. Rozwiązanie to budzi skojarzenia z orwellowskim „Ministerstwem Prawdy” – instytucją, która zamiast chronić obywateli, uzyskuje możliwość wyznaczania jednej obowiązującej narracji i ograniczania przestrzeni do swobodnej wymiany poglądów.
My, pacjenci, obywatele oraz przedstawiciele organizacji społecznych działających na rzecz praw pacjentów, wolności wyboru terapii i dostępu do pełnej informacji o zdrowiu, zwracamy się do Senatorów oraz do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o zatrzymanie ustawy określanej jako „Lex Szarlatan”.

 

Nie bronimy oszustów.

Nie bronimy nadużyć.

Nie bronimy działań, które rzeczywiście zagrażają życiu lub zdrowiu.

 

Domagamy się, aby walka z patologiami nie stała się pretekstem do stworzenia narzędzi, które odbierają wolność słowa, możliwość działania organizacjom społecznym, prawo do wyboru terapii i informacji pacjentom oraz prowadzenia uczciwej debaty publicznej i naukowej.

Państwo ma już dziś przepisy karne, cywilne, konsumenckie, sanitarne i zawodowe, które pozwalają ścigać oszustwa, narażanie życia i zdrowia, wyłudzenia, nieuczciwą reklamę czy podszywanie się pod zawody medyczne.

Jeżeli te przepisy nie działają, trzeba zapytać, dlaczego państwo ich nie stosuje.

A nie tworzyć nowy, nieostry mechanizm, który może uderzyć również w legalną działalność, wypowiedź, edukację zdrowotną, debatę i wybór obywatela.

Kto będzie decydował, czym jest „aktualna wiedza medyczna”?

Największe nasze obawy budzi fakt, że projekt opiera się na nieostrym pojęciu „aktualnej wiedzy medycznej”, nie wskazując w sposób wystarczająco precyzyjny:

– kto będzie ostatecznie rozstrzygał, co jest zgodne z tą wiedzą,

– jakie źródła i kryteria będą uznawane za obowiązujące,

– kto będzie kontrolował takie decyzje,

– jak obywatel lub organizacja będzie mogła się skutecznie odwołać.

 

Od takiej oceny mają zależeć zakazy działalności, publiczne ostrzeżenia oraz wysokie kary finansowe.

Nie można tworzyć systemu, w którym granice dopuszczalnej debaty o zdrowiu będą wyznaczane przez decyzję administracyjną.

 

Ryzyko stworzenia „Ministerstwa Prawdy”

Projekt przewiduje przekazanie Rzecznikowi Praw Pacjenta kompetencji, które mogą pozwolić na ocenę określonych praktyk, przekazów i działalności przez pryzmat „aktualnej wiedzy medycznej”.

To rodzi fundamentalne pytania:

Czy organ administracji powinien rozstrzygać spory naukowe?

Czy urzędnik powinien decydować, które stanowiska medyczne można przedstawiać obywatelom?

Czy w demokratycznym państwie debata naukowa może być zastępowana decyzją administracyjną?

 

Historia nauki pokazuje, że wiedza medyczna rozwija się poprzez badania, dyskusję, krytykę i weryfikację. Dzisiejsze poglądy mogą być zmieniane przez nowe odkrycia i nowe dane.

Dlatego szczególnie ważne jest, aby państwo nie tworzyło mechanizmów, które mogą zamrażać debatę lub karać za prezentowanie poglądów innych niż dominujące w danym momencie.

 

Nie dla cenzury informacji zdrowotnej

Pacjent nie jest wyłącznie odbiorcą decyzji systemu ochrony zdrowia.

Pacjent ma prawo:

– pytać,

– szukać informacji,

– poznawać różne stanowiska,

– rozmawiać z lekarzami i terapeutami,

– podejmować świadome decyzje dotyczące własnego zdrowia.

 

Ograniczenie dostępu do informacji nie zwiększa zaufania społecznego. Przeciwnie – prowadzi do jeszcze większej nieufności wobec instytucji publicznych, które w obliczu powszechnych patologii związanych z tak zwaną opieką medyczną, już ma ogromną skalę.

Ryzyko paraliżu działalności społecznej

Projektowane przepisy wywołają efekt mrożący wobec organizacji społecznych, fundacji i stowarzyszeń działających w obszarze zdrowia.

Groźba postępowania administracyjnego, publicznego ostrzeżenia oraz wysokich kar finansowych może sprawić, że wiele organizacji zrezygnuje z publikowania analiz, organizowania debat i przedstawiania krytycznych opinii – nie dlatego, że naruszają prawo, lecz z obawy przed kosztownymi konsekwencjami.

Demokratyczne państwo potrzebuje aktywnych obywateli i organizacji, które mogą zadawać pytania, analizować decyzje władz i uczestniczyć w debacie publicznej.

Ochrona pacjentów nie może oznaczać ograniczenia prawa pacjentów i obywateli do informacji, dialogu i wyrażania opinii.

 

Żądamy transparentności

 

Największe nasze obawy budzi fakt, że projekt opiera się na nieostrym pojęciu „aktualnej wiedzy medycznej”, nie wskazując w sposób wystarczająco precyzyjny:

– Kto będzie ostatecznie rozstrzygał, co jest zgodne z tą wiedzą?

– Jakie źródła i kryteria będą uznawane za obowiązujące?

– Kto będzie kontrolował takie decyzje?

– Jakie analizy prawne i naukowe uzasadniają proponowane rozwiązania?

– Jak obywatel lub organizacja będzie mogła się skutecznie odwołać?

– Jaka jest rola przemysłu farmaceutycznego w stworzeniu projektu ustawy?

 

Rozwiązanie to budzi skojarzenia z orwellowskim „Ministerstwem Prawdy” – instytucją, która zamiast chronić obywateli, uzyskuje możliwość wyznaczania jednej obowiązującej narracji i ograniczania przestrzeni do swobodnej wymiany poglądów co blokuje działalność konkurencyjną dla wielkiego przemysłu farmaceutycznego.

Przy tak daleko idących kompetencjach nie wystarczą zapewnienia. Potrzebna jest pełna jawność.

 

Apelujemy do Senatu RP

Wzywamy Senatorów Rzeczypospolitej Polskiej do:

 

– odrzucenia ustawy w obecnym kształcie albo wprowadzenia fundamentalnych zmian,

– przeprowadzenia rzetelnej debaty publicznej,

– wysłuchania głosu pacjentów, organizacji społecznych i niezależnych ekspertów,

– zagwarantowania, że ochrona zdrowia nie stanie się narzędziem ograniczania praw obywatelskich.

 

Apelujemy do Prezydenta RP

 

Jeżeli ustawa zostanie przyjęta bez zapewnienia odpowiednich gwarancji konstytucyjnych, zwracamy się do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o skorzystanie z prawa weta.

 

Panie Prezydencie,

 

od Pańskiej decyzji może zależeć, czy w Polsce zachowana zostanie zasada, że:

pacjent ma prawo do informacji, obywatel ma prawo do debaty, a państwo nie powinno zastępować nauki administracyjną decyzją.

 

Nie chcemy państwa bez ochrony pacjentów.

Chcemy państwa, które chroni pacjentów, ale jednocześnie szanuje wolność, rozum, dialog i prawa obywatelskie.

 

Podpisują:

 

Pacjenci

Obywatele Rzeczypospolitej Polskiej

Organizacje społeczne działające na rzecz praw pacjentów i wolności wyboru terapeutycznego


{Your name will be here}

Weto podpisało już:
151
osób.
Nie potwierdziło jeszcze podpisu: 308 osób.

Komentarze i statystyki

Weto podpisało:
151
osób.
Nie potwierdziło jeszcze podpisu: 308 osób.

Pomóż nam działać, zanim nas zakneblują.